rss
06 grudnia 2008

W dzisiejszych czasach często można spotkać się z poglądem, iż religia zmierza ku upadkowi, natomiast filozofia już dawno znalazła swój kres. W eseju „Moje wróżby w sprawie przyszłości religii i filozofii” Leszek Kołakowski przedstawia obecną sytuację tych dwóch dziedzin oraz zastanawia się nad ich przyszłym losem. Autor stara się podważyć wymienioną tezę oraz wskazać na możliwy rozwój spraw w tym temacie.

Na początku swej pracy Kołakowski odwołuje się do przykładu astronauty (Titowa) który po swym powrocie z podróży kosmicznej ogłosił, iż nigdzie nie widział Boga. W jego mniemaniu miał to być rzekomo dowód na nieistnienie siły wyższej oraz argument przemawiający za słusznością ateizmu. Autor zauważa jednak, iż wyznanie Titowa nie mogło być przekonujące dla ogółu społeczeństwa z tego względu, iż po pierwsze empirycznych świadectw na istnienie Boga nie ma i być nie może, po drugie- to, co z kosmologicznych spekulacji się wyłania, jest przekonujące dla wielu, ale nie jest zniewalające. Dlatego zawsze będzie dość racji zarówno dla wierzących jak i dla niewierzących, a sprawa istnienia Boga nigdy nie zostanie definitywnie rozwiązana.

Zdaniem Kołakowskiego, zgodnie z dzisiejszym zaufaniem do wiarygodności i siły nauki, wiara w Boga powinna zostać całkowicie unicestwiona, albowiem dostarcza nam ona jedynie duchowej strawy, ale żadnego pożytku (w sensie pomnażania dóbr materialnych) nie przynosi. Jednak takie unicestwienie nie nastąpiło, wręcz przeciwnie, Bóg nabiera sił.

Jaka jest więc przyszłość religii? Zdaniem autora pomimo obecnej kondycji nie zmierza ona ku upadkowi- życie religijne będzie toczyć się nadal, ale niekoniecznie według zastanych form instytucjonalnych. Rozwój religii zależy głównie od żywotności, sprawności i siły języka kapłanów, których zadaniem jest krzewienie wiary i nauczanie ludu. Według Kołakowskiego, jeśli język kapłanów wydaje się jałowy to oni są winni, nie lud. Podobnie jeśli zadanie wiary sprowadza się do zaspokajania socjalnych, politycznych, narodowych, a nawet moralnych potrzeb i emocji, to kapłani ponoszą za to odpowiedzialność. Wiadomym jest, iż wiara w takiej formie nie przetrwa długo, gdyż zostanie wyparta przez inne formy religijności.

Kolejnym argumentem Kołakowskiego na rzecz tezy, iż religia nie chyli się ku upadkowi jest fakt, iż jest ona wyrazem ludzkiego zaufania do życia i poczuciem sensu świata, sensu istnienia. Nie jest ona natomiast zbiorem twierdzeń, które miałyby być weryfikowalne w sposób, w jaki to czynią nauki przyrodnicze.

Autor wskazuje również na rozpowszechnione twierdzenie, iż już teraz widoczny jest rozłam w Kościele Katolickim, więc religijność jako taka nie może przetrwać długo. Jego kontrargumentem jest fakt, iż nie tylko we współczesnej Europie obserwuje się takie zjawisko. Mianowicie w historii wiary chrześcijańskiej już wcześniej bywały czasy, gdy schodzono w katakumby, czasy zamętu i chaosu oraz czasy religijnej jedności pod przymusem tyrana. Jednak zawsze czasy te były jedynie przejściowe, a po trudnym okresie następował kolejny rozkwit.

Kołakowski zwraca również naszą uwagę na fakt, iż ludzie mają tendencję do stwierdzania ciągłości pewnych zdarzeń nawet tam, gdzie jest ona uprawomocniona. Mianowicie obserwując stały kierunek przemian odnosimy wrażenie, że tak będzie już zawsze. W tym przypadku kryzys wiary miałby się rzekomo zakończyć jej absolutnym unicestwieniem. Jednak autor twierdzi, powołując się na przykład mitraizmu , iż jest to przekonanie fałszywe.

Kolejnym aspektem problemu upadku wiary jest twierdzenie, iż religia może równie dobrze zostać zredukowana do swoich moralnych pouczeń czy przykazań. Autor nie zgadza się z tą tezą, twierdząc, że sens wszystkich religijnych przykazań jest nierozdzielnie zrośnięty z ich korzeniem w boskich źródłach bytu. Same przykazania jako takie mogą przetrwać jakiś czas, ale bez swego „boskiego” podłoża stają się coraz bardziej wątpliwe.

Drugim problemem, który porusza Leszek Kołakowski w swoim eseju jest teza o upadku filozofii. Została ona przedstawiona między innymi w rosyjskim artykule: „Filozofia za burtę!”, w którym autor twierdził, iż feudałowie posługiwali się religią, burżuazja filozofią, ale proletariat wyłącznie nauką- nauka zajęła miejsce filozofii. Kołakowski zauważa, iż każda taka teza jest podobna do proroctwa sekt chiliastycznych co do dokładnej daty końca świata, które mimo, iż nigdy się nie sprawdziły, zawsze znajdują dla swej pomyłki „racjonalne” wytłumaczenie („ludzie są głupi”).

Autor zauważa, iż przyczyną dla której filozofia może być pojmowana jako chyląca się ku upadkowi jest fakt, iż nabiera ona sił i odmienia się dzięki wysiłkom wielkich filozofów, którzy jednak pojawiają się nieoczekiwanie, raz na jakiś czas. Wszyscy wielcy filozofowie, tacy jak Husserl, Heidegger czy Wittgenstein, już pomarli. Natomiast nie wiadomo, kiedy narodzi się kolejny wielki, który wytrąci filozofię z jej stagnacji.

Według autora filozofia jest nierozerwalnie złączona z religią, gdyż zarówno w przypadku pierwszej jak i drugiej pytania o sens są jak najbardziej prawomocne. Kołakowski wskazuje także na związek filozofii z fizyką. Twierdząc, iż tak jak kiedyś filozofia była pomocna fizyce, tak teraz działalność taka jest bardzo utrudniona ze względu na wysoki poziom skomplikowania tej nauki przyrodniczej, jak i jej nieintuicyjność.

Jednym z zarzutów kierowanych w stronę filozofii jest fakt, iż kiedyś jej adresatem był lud, natomiast współcześnie filozofowie piszą dla swoich kolegów po fachu. Masa współczesnej akademickiej produkcji filozoficznej jest prawdopodobnie nieczytana, rozchodzi się z konieczności, bo tyle jest bibliotek akademickich na świecie.Wiele z rozpraw filozoficznych zapada więc w niebyt biblioteczny.

Pomimo przedstawionych powyżej zarzutów przeciwko filozofii, autor twierdzi, iż filozofia nie ginie i nie zginie, gdyż jakaś trwała interesowność ludzkiego umysłu trzyma ją przy życiu. Umysł ludzki jest pełen wielu pytań na które odpowiedzi nie udzielają nauki przyrodnicze. Ludzie zastanawiają się, czym jest prawda i jak ją rozpoznać, czy świadomość jest zjawiskiem fizycznym lub czy zachodzi pewność i na czym ona polega oraz wiele innych. Na niektóre z tych pytań odpowiadają czasem fizycy lub biologowie, ale nie odpowiadają zgodnie ze swoimi umiejętnościami scjentystycznymi, tylko swój autorytet scjentystyczny wykorzystują do filozoficznych celów.

Kołakowski stara się także rozprawić z postmodernizmem, według którego prawda jest tylko przesądem, a wiedza jest produktem zmieniających się kulturalnych okoliczności i podobnie zaufanie nasze do jej prawomocności. Filozofia jest w tym ujęciu jedynie stratą czasu, która powinna zostać zastąpiona dążeniem do czynienia się weselszym. Zdaniem autora postmodernizm w tym znaczeniu okaże się modą przejściową. Tradycyjne troski filozoficzne nie zostaną wytarte, ale wrócą do łask z jeszcze większym natężeniem.

Powołując się na artykuł pewnego fizyka Kołakowski twierdzi, iż koniec filozofii oraz religii nastąpi dopiero wtedy, gdy tezy w nim przedstawione okażą się być prawdziwe. Sytuacja taka będzie miała miejsce gdy komputery osiągną poziom inteligencji ludzi, a rychło potem przewyższą go niezmiernie i wytrzebią ludzi. W świecie, w którym nie będzie człowieka filozofia nieuchronnie zginie, gdyż komputery nie będą się nią zajmować z tego względu, iż wiedzą, że nie są w stanie znaleźć swoimi metodami żadnych wiarygodnych odpowiedzi na tematy filozoficzne ( dodać należy, iż autor odżegnuje się od fuzzy logic ).

W dalszej części eseju Kołakowski zwraca naszą uwagę na fakt, iż obecnie wiele nauk humanistycznych stara się stosować narzędzia nauk humanistycznych. Zdaniem autora takie działania są bezcelowe i nic nie wnoszą do rozwoju nauki. Podobnie sprawa się ma z filozofią. Kiedy archeologia czerpie ze zdobyczy chemii, czy genetyki, filozofia prowadzi swoje rozważania zza biurka. Zdaniem autora nie powinniśmy się spodziewać zmian na tym polu, ponieważ wszelkie pomoce (np. komputery) okazują się nie być pomocne w filozoficznych rozważaniach. Osiągnięcia technologiczne nie pomogą nam w ustaleniu, na przykład, czy są sądy syntetyczne a priori- a takich pytań umysł wyrzec się nie potrafi.

Z powyższych rozważań wynika, iż teza Leszka Kołakowskiego o tym, iż zarówno religia jak i filozofia nie chylą się ku upadkowi jest jak najbardziej uprawomocniona. Mimo, iż obecnie obserwuje się rozłam w Kościele Katolickim, nie można go uznawać za proces o stałym kierunku zmierzający jednoznacznie ku kresowi wiary. Rozpowszechnione twierdzenie o możliwości redukcji wiary do zasad moralnych bez transcendentnych podstaw okazuje się rozwiązaniem nieskutecznym i nietrwałym. Dlatego wiara jest i będzie, gdyż nic nie wskazuje na to, iż miałaby przestać istnieć. Jeżeli chodzi o filozofię to, pomimo wielu zarzutów w jej kierunku związanych między innymi ze stagnacją, nieużytecznością w porównaniu do nauk przyrodniczych czy brakiem zainteresowania wśród społeczeństwa jej wytworami, będzie trwała i rozwijała się nadal. Dopiero w świecie, w którym zabraknie obecności człowieka pytania filozoficzne stracą rację bytu.

Mitraizm - mitraizm wschodni kult misteryjny, łączący elementy mazdaizmu i hellenizmu, przyjmujący tylko mężczyzn do swych siedmiu stopni wtajemniczenia, rywal chrześcijaństwa w Imperium Rz. między II i IV w. n.e. Etym. - łac. Mithras 'perski bóg światła i obrońca prawdy', z gr., z pers.

Fuzzy logic- logika rozmyta, jedna z logik wielowartościowych (ang. multi-valued logic), stanowi uogólnienie klasycznej dwuwartościowej logiki. Jest ściśle powiązana z teorią zbiorów rozmytych i teorią prawdopodobieństwa. Została zaproponowana przez Lotfi Zadeha w 1965 roku. W logice rozmytej między stanem 0 (fałsz) a stanem 1 (prawda) rozciąga się szereg wartości pośrednich, które określają stopień przynależności elementu do zbioru. Logika rozmyta okazała się bardzo przydatna w zastosowaniach inżynierskich, czyli tam, gdzie klasyczna logika klasyfikująca jedynie według kryterium prawda/fałsz nie potrafi skutecznie poradzić sobie z wieloma niejednoznacznościami i sprzecznościami. Znajduje wiele zastosowań, między innymi w elektronicznych systemach sterowania (maszynami, pojazdami i automatami), zadaniach eksploracji danych czy też w budowie systemów ekspertowych. Metody logiki rozmytej wraz z algorytmami ewolucyjnymi i sieciami neuronowymi stanowią nowoczesne narzędzia do budowy inteligentnych systemów mających zdolności uogólniania wiedzy.


Kod: Weryfikacja antyspamowa
1

Nie wiem, czy to filozoficzne pytanie, ale czy ma jakiś znaczenie, że religia przestała mieć monopol na prawdę? Czy przypadkiem nie będzie tak, że coraz więcej osób będzie ograniczać swój kontakt z religią do końca wieku nastu-lat, a później będzie do niej wracać tylko na moment przed śmiercią?

 aevin
dnia 06 grudnia 2008
o godzinie 18:56:41




2

mówisz jak jej matka .. albo ojciec :)

 pizdoleum
dnia 05 sierpnia 2009
o godzinie 22:16:03




.
Copyright by Paulie. All rights reserved. Created and designed by mi5q. Powered by Jogger.